24 maj 2015

Hello!

Hej wszystkim!
Co tam u Was, bo u nas jest całkiem spoko. Wczoraj miałyśmy "wieczór filmowy" i jak to my wybrałyśmy horror. Był to film pt. "Bez litości 2". Oczywiście jesteśmy panikarami i wydawało nam się, że coś chodzi po domu. Wyłączyłyśmy film i czekałyśmy aż ktoś wróci do domu, bo byłyśmy same. Mimo tego strachu twierdzimy, że film był okej. Jakbyśmy miały oceniać to tak 8/10, więc polecamy tym, którzy lubią horrory, a go jeszcze nie widzieli. Od ostatniego posta wiele się u nas pozmieniało. Dużo osób odeszło i przyszło i nawet cieszymy się z tego powodu, bo po co nam przy życiu osoby, które tylko nas okłamywały. Rok szkolny powoli dobiega końca. Ania idzie do szkoły ponadgimnazjalnej, a ja do gimnazjum. Trzeba się streszczać i poprawiać oceny, bo czasu zostało niewiele a nikomu pewnie nie chce się kiblować kolejny rok  w tej samej klasie. Jak tam z Waszymi ocenami? Będzie pasek na świadectwie czy na szlachetnej?:) Życzymy Wam jak najlepszych wyników pod koniec roku, a szczególnie 3 gimnazjalistą, bo pisali egzamin, który jak Ania twierdzi był trudny. Trzy lata stracone na uczenie się rozprawki no nie? Ale, przecież pisanie opowiadanie nie sprawia większych problemów. Trzymajcie się i do następnego posta, który będzie w sobotę, bo postanowiłyśmy pisać już regularniej i będą się pojawiały co sobotę!




5 sty 2015

Hej !

Chciałybyśmy przeprosić za tak długą nieobecność na naszym blogu. Jak zauważyliście wygląd naszego bloga się troszkę zmienił, ponieważ Iza się tym zajęła. Jak Wam się podoba ? Chciałybyśmy też wspomnieć, że nie będziemy już używać ksywek "Budyń i Kisiel", bo naszym zdaniem bardziej to odpychało niż przyciągało czytelników ze względu na wiek. Mamy nadzieję, że popieracie nas w tej decyzji. Postaramy się pisać teraz często mimo tego, że nie mamy za dużo czasu. Teraz może przejdziemy do zwykłego posta.

Dzisiaj byłyśmy na "spacerze" w lesie, ponieważ chciałyśmy zrobić jakieś nowe zdjęcia na bloga. Pomimo tego, że było tak zimno zdjęłyśmy kurtki, aby zdjęcia wyszły lepiej (przynajmniej nam się tak wydaje). W te święta minął nam rok bloga, dlatego też bardzo chciałybyśmy podziękować za tak liczną (nie dla każdych) sumę obserwatorów i ilość wyświetleń. Za niedługo będziemy organizować konkurs dla naszych czytelników z fajnymi nagrodami, ale musicie się uzbroić w cierpliwość. Mamy nadzieję, że dużo osób weźmie udział w konkursie, abyście mogli trochę po rywalizować. Naszym celem w tym miesiącu jest dobicie 215 obserwatorów i z Waszą pomocą powinno się nam to udać.
       
                                                                   Jaki macie pomysł na nagrody ? Piszcie w komentarzach. 

14 mar 2014

✖Moja przeszłość✖

Hej !

Nie mogłyśmy pisać na blogu dlatego, że byłyśmy chore, ale teraz spróbujemy częściej pisać. Nie o tym post, więc przejdę do sedna.

Dzisiaj troszkę o mojej przeszłości. Urodziłam się 6.11.1999 r. Od lekarzy dostałam 9/10 punktów. Nadal nie wiem dlaczego :) Żyłam tak sobie aż do 4 lat kiedy miałam dwie niefajne przygody. Pierwsza była taka, że razem z moim bratem poszłam na podwórko się pobawić, ale znaleźliśmy w starym domu tabletki. Mieszkała tam kiedyś nasza babcia. No i mój kochany brat nafaszerował mnie tymi tabletkami, no cóż ja jego troszkę też. Kiedy przyszłam do domu bardzo źle się czułam i powiedziałam babci, że bardzo chce mi się spać. Dobrze, że był wujek to zadzwonił na pogotowie i mnie zabrali. Dalej nic nie wiem co się ze mną działo, bo w tym opowieść od moich rodziców się skończyła.
Druga sytuacja była w wieku 5 lat. Babcia zrobiła ognisko na dworze i ja z moim bratem poszliśmy na podwórko. Robiliśmy konkursy, wtedy kiedy babcia nie patrzała przeskakiwaliśmy przez to ognisko i kto dalej skoczy ten wygrywa. A dlatego, że mój brat był starszy i silniejszy skoczył dalej i to wygrał. Ja niestety wleciałam do tego ogniska, a miałam na sobie kalosze. Jak wyszłam z tego bardzo paliło mnie w stopę okazało się, że miałam ogień w kaloszu. Do dzisiaj mam bliznę po oparzeniu.
Kiedy byłam w przedszkolu miałam chyba 6 lat i bardzo lubiłam się bawić lalkami, jak każde dziewczynka w tym wieku. Miałam wtedy najlepszą przyjaciółkę, którą mam do dzisiaj. Często kłóciłyśmy się o lalki i o wózek dla nich. Nikt oprócz nas nie mógł się nimi bawić. Codziennie stałyśmy przez tą sytuację w kącie, bo powtarzała się w kółko i kółko.
W drugiej klasie podstawówki była Pierwsza Komunia Święta. Ja jak zawsze musiałam zaliczyć jakąś wtopę, więc niechcący pomyliłam ławki i jest to nagrane na mojej płycie. Do dzisiaj się z tego śmiejemy.
W trzeciej klasie podstawówki przyszedł czas na Zieloną Szkołę 2 tygodnie bez rodziców. A ja się bardzo bałam i szantażowałam rodziców, że się wyprowadzę jak mnie na to zapiszą. Nie pojechałam. Żałowałam tego, ale nadrobiłam zaległości jeżdżąc na obozy.  W czwartej klasie był test na klasę sportową. Dostałam się i w tym samym roku pojechaliśmy na obóz do Zakopanego, było fajnie. Tylko dużo ćwiczeń sportowych. I tu właśnie w Zakopanym miałam pierwszego chłopaka, ale nie na długo.
W klasie 5 pojechaliśmy na obóz nad morze. Poznaliśmy wielu ludzi, którzy jeżdżą na wózkach. Są to bardzo sympatyczni ludzie. Wtedy złapałam jakąś wysypkę.
W 6 klasie byliśmy na obozie na mazurach. Łowiliśmy małże, pływaliśmy po jeziorach i wypożyczaliśmy zwykłe rowery. Niestety wjechałam w rower mojemu koledze i rozwaliłam mu przez to nogę. Od razu zawieźli go do szpitala i zszywali mu ranę. W tym samym roku były zawody w biegach przełajowych na 800 metrów. Zwyciężyłam, miałam pierwsze miejsce z czasem 2.58. Po podstawówce przyszedł czas na gimnazjum tu gdzie moje życie zmieniło się o 180 stopi. Poznałam bardzo sympatycznego chłopaka, z którym chodziłam 10 miesięcy, a później on poznał inną dziewczynę i się skończyło :( Przestał być takim sympatycznym chłopakiem na jakiego się wydawał. W drugiej klasie gimnazjum nie działo i nie dzieje się za wiele. Odbyły się znowu zawody w biegach przełajowych i zajęłam 2 miejsce z czasem 3.03. Wzięłam udział w konkursie z biologii, chemii i religii. Z każdego przedmiotu przedostałam się dalej...
No i właśnie to zaczął się koszmar. Kiedy zaczęłam poznawać chłopaków mój były chłopak z klasy pierwszej gimnazjum się nieco wnerwił i stworzył sobie grupkę. Zaczęli mnie wyzywać, ale jakoś mnie to nie obchodziło. Ale jak przeszło no to, że zaczęli wyzywać moją rodzinę od razu wkroczyłam w sytuację i powiedziałam o wszystkim mamie. A ona kazała mi o tym powiedzieć dyrektorowi. Nie jestem typem "kapusia", więc poszłam do szkolnej pani pedagog z nią porozmawiać o tym. Zrobiło mi się lepiej po rozmowie, a Pani obniżyła chłopakom zachowanie o 2 w dół. Zemsta była słodka.

                                                                         A wy jak wspominacie swoją przeszłość ? 

26 lut 2014

3 w 1

Hej...
Na wstępie chcę przeprosić za brak większej ilości postów, ale nie mamy za bardzo kiedy pisać. Więc jak nam coś przyjdzie do głowy to próbujemy to jakoś rozwinąć. Ja i Kisiel jesteśmy chore. Mamy zapalenie krtani.. Nie fajnie, ale da się żyć. Żeby nie owlekać zaczynam... Nie dawno były walentynki i było świetnie, nie tak to się zapowiadało lecz przerodziło się w coś lepszego. Stałam na korytarzu z moją przyjaciółką a tu nagle mój bardzo bliski kolega stanął przede mną z różą. Ucieszyłam się, ponieważ nie spodziewałam się tego.


Później przyszedł  czas na pocztę walentynkową, ja jak zawsze wrzuciłam najwięcej walentynek do skrzynki, ale to co... jak szaleć to szaleć... Później nadszedł czas na rozdawanie walentynek... Dostałam 3. haha. dwie od przyjaciółek i jedną od jakiegoś tajemniczego wielbiciela haha. Więc może to tyle o walentynkach. Co dalej... Tłusty czwartek, który zbliża się dużymi krokami. Jak co roku będę piekła z mamą pączki. Ale cóż... Miałam się odchudzać (podobno) ale mi to nie wychodzi. Od razu życzę wszystkim smacznych pączków. Hah. Co więcej, o tym pisać? Może przejdę dalej i napiszę o Dniu Kobiet. Na pewno każda dziewczyna lubi ten dzień. Tata  jak co roku kupi nam różę albo tulipana.Szkoda, że dzień kobiet nie będzie w dniu szkolnym. W tamtym roku chłopaki osypywali nas prezentami.. A teraz nie będzie tak jak kiedyś. Mamy przecież też brata może on jakoś się postara. Ale nie chcę być natrętna. Jak coś się dostanie to od razu pojawia się uśmiech na twarzy. Dobrze może tyle wystarczy..
A co wy myślicie o walentynkach, Dniu Kobiet i tłustym czwartku ?

20 lut 2014

Zwierzęta wołają o pomoc !

Hej !


Tak od razu na wstępie chciałam wszystkich przeprosić, że nie pisałyśmy. Próbujemy jakoś zmniejszyć nasze plany, abyśmy mogły też prowadzić bloga. Prowadziłam już kiedyś bloga, ba nawet kilka, ale zawsze coś nie wychodziło. Teraz pisze ja i moja siostra, a czytelników przybywa i przybywa za co chciałam podziękować ja Kisiel i zarazem Budyń. Dobra żeby tak nie owijać w bawełnę zacznę już pisać ten ważniejszy post.

Post jest o zwierzętach tak jak widać po tytule. Chciałam bardziej nagłośnić to jak zwierzęta u niektórych ludzi są traktowane. Nie rozumiem tego jak można wyrzucać własnego psa na pastwę losu. Kiedy ktoś kupuje czy dostaje psa dla swojego dziecka powiedzmy na prezent, a temu dziecku się pies znudzi i go wyrzucają. Pies to nie zabawka ! nie wolno nieodpowiedzialnemu dziecku dawać psa. Sama w domu mam dwa psy i nie ważne czy są naburmuszone i nie chcą się bawić czy szaleją po domu jak głupie liczy się szacunek do każdego zwierzęcia. Kiedy widzę psy lub koty które chodzą po chodniku lub ulicy i są takie wygłodzone to chce się niekiedy płakać. Myślę sobie tak żeby ktoś postawił się na miejscu takiego zwierzaka.  Ciekawe czy wtedy byłoby mu do śmiechu. Nie rozumiem tych ludzi , którzy nie mają uczuć i są bezlitośni.
Dlatego kiedy będę dorosła chciałabym założyć fundację, która chroniłaby w jakiś sposób zwierzęta, które zostały porzucone lub są bite. Nie może być tak, że ludzie znęcają się nad zwierzętami. Niech sobie kupią worek treningowy i rękawice i niech wali sobie w niego, a nie w te bezbronne zwierzęta. To co, że pies niekiedy kogoś nie słucha. On nie człowiek nie zrozumie każdego powiedzianego słowa. Jeżeli ktoś chce żeby go pies słuchał to niech powolutku go uczy, ale bezboleśnie. Chciałabym żeby takie sprawy były bardziej nagłaśniane. Dlatego proszę wszystkie blogerki lub blogerów, które są takiego samego zdania, aby zrobili taki post.
                                                                               A wy co myślicie o takich sytuacjach w których psy są bite  ?
Mam jeszcze jedną sprawę. Nie wiem razem z Anią jak pisać posty, chodzi o to, że co chcielibyście widzieć na blogu. Posty takie czy też o naszym życiu i jakieś filmiki raz za ile czy wszystko na raz proszę o pomoc :)

 

2 lut 2014

Hate, hate, hate !

Hej !

Dzisiaj coś o hejtach i hejterach. Odkąd założyłam ask.fm, którego już nie używam i askme.pro pojawiło się bardzo dużo pytań związanych z hejtowaniem z tak zwanego anonima. Ale to co? Najdziwniejszą rzeczą w tym jest to, że nigdy nie słyszeliśmy takich słów prosto w twarz... Pewnie nikt z nas się nie spodziewał tego, że na internecie pojawią się takiego typu ludzie, którzy nie potrafią powiedzieć człowiekowi co leży im na sercu. A może tak nie zwracać uwagi na takiego typu pytania jak i zarówno wyzwiska? Może po pewnym czasie dadzą sobie spokój? Na chwilę obecną wydaje mi się, że odpowiadanie na hejty to tak jakby człowiek się poddał i zgodził na to aby ktoś go poniżał w sieci. Ale przecież nie o to chodzi. Bynajmniej mi się tak wydaje.
 Każdy człowiek jest cywilizowany i powinien mieć odwagę powiedzieć komuś co mu się nie podoba w drugim. Może jakaś szczera rozmowa by temu pomogła? Ale po co... Lepiej powyzywać z anonima, niech każdy wie jaki jestem odważny. Czy tylko mnie wnerwiają tacy ludzie? Czy najważniejsze jest dogryzanie drugiemu? Najważniejsze jest to, żeby każdy cieszył się z własnego życia. Jeżeli obrażacie innych w taki sposób uwierzcie, że nie warto. Na pewno lepiej kolegować się z kimś niż żyć w kłótni. To co, że ktoś może jest troszkę brzydszy od drugiego, ale każdy jest piękny na swój sposób i nie każdy musi być top modelką, żeby mieć wokół siebie przyjaciół.
A wy jak znosicie hejty ? jeżeli je dostajecie ?


30 sty 2014

Ferie zimowe ♀

Hej !

Na początku chciałam przeprosić Was w imieniu moim i Kisiela, że długo nie pisałyśmy, ponieważ czekałyśmy na jakieś ciekawe wydarzenie. I tak nic takiego się nie działo, ale może warto napisać trochę o feriach. Hmm... więc tak moje jak i zarazem ferie Kisiela dobiegają już końca, a me pewnie jak wszyscy chciałybyśmy żeby trwały dłużej. Byłyśmy już u kuzynek, a później one u nas i było bardzo fajnie. Niestety nie mamy dla Was zdjęć z pobytu u nich, ponieważ nie pomyślałyśmy nad tym. W czasie ferii spałyśmy do późnych godzin i właśnie dlatego nasza babcia stwierdziła, że musimy iść do lekarza ;) Wczoraj ja i Kisiel stwierdziłyśmy, że zaczniemy się uczyć w tym drugim tygodniu ferii, ale po kilku sekundach zaczęłyśmy się śmiać, bo my zawsze uczymy się na ostatnią chwilę i nic z naszych w drugim tygodniu nie wyszło. Zbyt dużo nie wydarzyło się w tego roczne ferie. Jak dla mnie lepsze były te poprzednie, ale jak kto woli. Dlatego, że ferie są bardzo krótkie to nie mamy o czym pisać :( Więc... napiszę kilka zdań o pierwszym semestrze w szkole.

Było to tak... Na początku jak większość osób obiecywałyśmy, że w tym roku będzie uczyły się bardzo dobrze, ale wyszło jak wyszło. Udało się to tylko Kisielowi, bo ona miała średnią 4.90, a ja jak to ja miałam 3.43 nie zbyt mi to poszło. Na początku roku szkolnego założyłam się z moją mamą, że będę miała świadectwo z czerwonym paskiem, a jeżeli nie cały czas będę myła naczynia w czasie wakacji. Jest też tego plus, ponieważ jeżeli mi się to uda dostanę 500 zł... Chyba to przegram. Niestety. 


A wam jak mijają ferie lub jakie macie plany ?